Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



29.10.2021

Veritas po raz 16. liderem...

Firma Veritas Technologies, producent uznanych rozwiązań backup klasy enterprise,...
21.10.2021

Zarządzanie IT

We wrześniu BTC Sp. z o.o. zaprezentowała premierową wersję systemu eAuditor V8 AI.
21.10.2021

Konferencja VMworld

Imagine That. Pod takim hasłem w dniach 5–7 października 2021 r. odbyła się jedna z...
21.10.2021

Darmowy deszyfrator

Bitdefender wspólnie z organami ścigania opracował i wydał narzędzie, które pozwala...
21.10.2021

Dell C1422H

Dell Technologies wprowadza do oferty przenośny monitor do zwiększenia wydajności pracy w...
21.10.2021

Dysk dla cyfrowych twórców

Western Digital zaprezentowało nowy dysk – WD Blue SN750 NVMe SSD.
21.10.2021

Projektory laserowe

Optoma wprowadza serię projektorów laserowych Ultra Bright ZU1700, ZU1900, ZU2200 z...
21.10.2021

Orzeł wśród routerów

D-Link wprowadza na rynek smart router EAGLE PRO AI AX1500 R15.
21.10.2021

Nowe generacje Ryzen i Epyc

AMD 3D V-Cache. AMD zapowiada procesory Ryzen i Epyc z nowym rozwiązaniem.

Droga Architekta IT – chmura w wielu smakach

Data publikacji: 23-09-2021 Autor: Maciej Lelusz

W tej części cyklu zagłębimy się w trend związany z chmurą i jej wieloma odmianami. Bo jak się okazuje, z tym tematem jest podobnie jak z białym kolorem farby, gdy chce się pomalować mieszkanie – zaskakuje liczbą odcieni.

 

Tak jak kuchnia azjatycka nie do końca trzyma się jednej obranej ścieżki, tak samo podejścia chmurowe czerpią z różnych doktryn. Wiadomo, w każdym daniu zawsze jest sos sojowy – tak jak w kontekście chmury gdzieś tam ktoś ma serwery. Ale nie o to tylko chodzi. Nie można bowiem zbudować dania, serwując tylko sos. Zaznaczam, że celem tego artykułu nie jest opis każdego z rodzajów chmur – takie informacje można znaleźć bez większych trudności w internecie. Dziś opowiemy sobie o nich w kontekście projektowania. Zatem jakie smaki można wyczuć w pierwszej kolejności? Ano trzy – publiczna, hybrydowa i prywatna.

> CHMURA PRYWATNA

Prywatna to może być bielizna, a nie chmura. Dlaczego od razu tak z grubej rury? Ponieważ nie ma co się okłamywać w tak długodystansowych projektach. Tworzenie w pełni prywatnej odsłony środowiska chmurowego jest bardzo często niezwykle drogim marzeniem. Budowanie od podstaw środowiska, które dostarcza wszelkich zasobów IT jako serwis, wymaga ogromnych kosztów i nakładów pracy. Oczywiście nie jest to niemożliwe – bynajmniej. Jednak szafowanie hasłem „chmura prywatna” na lewo i prawo wydaje się być skrajnie nieodpowiedzialne. Przede wszystkim warto zaznaczyć, że kilka serwerów z wirtualizacją, parę macierzy i portal do self-service to jeszcze nie chmura – dobry początek, owszem, ale zdecydowanie nie coś, co można postrzegać jako pełnoprawną platformę do świadczenia usług.

Chmura prywatna, o ile jest zbudowana odpowiednio, bierze się nie ze środowiska IT, ale z potrzeby biznesowej. Weźmy przykład – dział programistyczny potrzebuje „konkurencyjnej cenowo platformy do uruchamiania aplikacji w kontenerach”. Ta krótka definicja może pozwolić na zbudowanie usługi chmurowej w osnowie naszego prywatnego centrum danych – czyli niejako chmury prywatnej. Dlaczego? Ponieważ mamy bardzo precyzyjnie zdefiniowanego odbiorcę oraz skrawek wymagań, pozostało tylko to wycenić i zbudować. Jak się do tego zabrać? Zgodnie z poradami zawartymi w poprzednich częściach tego cyklu trzeba nam wizji i rozwiercenia tematu.

Stworzenie chmury prywatnej jest procesem diabelnie kosztownym na starcie, to znaczy wymaga od naszych sponsorów dużych inwestycji na samym jego początku. Konieczny jest bowiem zakup sprzętu i softu oraz jego wdrożenie. To są zazwyczaj dość znaczne kwoty, które czasami swoją wysokością mogą przyćmić kwestie kosztów późniejszego utrzymania platformy, jak i zapewnienia odpowiedniego poziomu ciągłości działania. Już spieszę z wyjaśnieniami, gdyż sprawa jest nietrywialna. Wyobraźmy sobie człowieka – naszego klienta – który rozpoczyna projekt, jest ojcem pomysłu i tak silnie chce go zrealizować, że nie widzi lub nie chce widzieć wszystkich przeciwwskazań. Przypomina to wejście do domu, który nam się spodobał i chcemy go tak desperacko kupić, że w sumie nie widzimy jego oczywistych wad – np. że ten piękny kremowy dach przecieka, a mury z super oddychającej cegły są krzywe i zaraz mają się zawalić. W tym przypadku jest podobnie – w ogromnej liczbie projektów dotyczących stworzenia chmury prywatnej dla jakiejś konkretnej usługi IT można się spotkać z tą swoistą ślepotą PO (Product Ownera). Jak sobie z tym radzić? Sprawa jest banalnie prosta z definicji i wprost odwrotnie proporcjonalnie łatwa w realizacji – nie dać się ponieść temu zwariowanemu optymizmowi. Należy patrzeć na projekt zimnym okiem, wejść w rolę adwokata klienta i nie zamiatać pod dywan problemów, które mogą, a co bardziej pewne – na pewno wystąpią w projekcie. Wróćmy jednak do przykładu budowania chmury prywatnej – dlaczego musimy mieć konkretną potrzebę? Ponieważ nie ma sensu budować produktu „na miarę”, jakim jest Private Cloud, gdy klient może skorzystać z hybrydy lub chmury publicznej. To musi być bardzo konkretna, niejednokrotnie specyficzna potrzeba, która obroni się w starciu Private vs. Hybrid lub Public. Mogą nią być wymagania np. prawne; wydajnościowe w kontekście m.in. opóźnień sieciowych; pojemnościowe czy też kosztowe. Warto zbadać, czy nasz klient ma naprawdę takie wymagania, czy nie wyssał ich z palca lub co gorsza wydaje mu się, że takie obowiązują, bo „inni tak mówili”. Zbudowanie chmury prywatnej jest zadaniem niebagatelnym, ale nie niemożliwym. Niemniej jednak warto czasem się zastanowić, czy mimo wszystko nie pozostać przy zwykłej infrastrukturze IT w środowisku on-premise, a za pomocą narzędzi do łączenia z chmurą publiczną stworzyć coś na kształt...

 

> …HYBRYDY

Jak by się nad tym zastanowić, to hybryda jest swoistym panaceum na przedstawione wcześniej problemy. Otóż z natury łączy dwa światy – lokalny, prywatny z publicznym. Diabeł jednak tkwi jak zwykle w szczegółach. Łączenie jest tutaj kwestią kluczową, ponieważ to ono przynosi zarówno sporo trudności, jak i wartości. Można bowiem wykorzystać do niego dość sporo różnych technologii oraz modeli architektonicznych. Nie ma jednak co się zniechęcać, bo ten rodzaj chmur jest czymś bardziej naturalnym i logicznym do zbudowania. Wróćmy do przykładu przywołanego wcześniej. Budowanie w nim oczekiwanego środowiska w modelu prywatnym implikowałoby zakupy sprzętowo-serwerowe „na czuja”, ponieważ trudno byłoby zwymiarować takie wymaganie. Infrastruktura wymagałaby zestawu serwerów, oprogramowania do konteneryzacji, wdrożenia, a później utrzymania w celu zapewnienia zgodności ze standardami organizacji. Środowisko deweloperskie, nawet jeżeli by powstało, szybko okazałoby się jednie pierwszym elementem większej układanki – bo gdzie DEV, to i test, PRE-PROD i PROD. Można zatem założyć, że chwilę po uruchomieniu należałoby spodziewać się kolejnych i kolejnych inwestycji. Zawsze w takim momencie warto popatrzeć na skład zespołu, z którym realizuje się projekt. Często okazuje się, że ci sami ludzie, którzy wdrażają, zajmują się również obsługą codzienną uruchamianych platform. Jest to bezpośredni przepis na niepowodzenie projektu w dłuższym kwancie czasu. Nie da się bowiem w dłuższej perspektywie i wdrażać, i utrzymywać, ponieważ wdrażając nowe, powiększamy liczbę systemów, którymi trzeba się zająć, a co za tym idzie i czas potrzebny na ich utrzymanie. Wówczas nawet jeżeli powołamy to środowisko konteneryzacyjne jako naszą chmurę prywatną, budżet nie pozwoli na utrzymanie kolejnych ludzi potrzebnych do tego zadania.

 

[...]

 

Bloger i niezależny konsultant z wieloletnim doświadczeniem w branży IT, specjalizujący się w wirtualizacji i cloud computingu. Posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz VMware vExpert.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

prenumerata Numer niedostępny Spis treści

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"