Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.



14.07.2021

Platforma AQUILA

IBM zaprezentował platformę opartą na sztucznej inteligencji służącą do kompleksowej, w...
14.07.2021

Przenoszenie Javy do chmury

JBoss Enterprise
14.07.2021

Nowe okna

Windows 11
14.07.2021

Monitoring sieci

nVision 12.5
14.07.2021

Automatyczna ochrona

Nowości w FortiEDR
14.07.2021

Seria monitorów...

Firma Newline prezentuje serię monitorów interaktywnych MIRA.
14.07.2021

Modularne routery IoT

Cisco Catalyst
14.07.2021

Nowy poziom pracy

Radeon PRO W6000
14.07.2021

SI w monitoringu

Kamery i-PRO S-Series

Linux na smartfonach

Data publikacji: 27-05-2021 Autor: Maciej Olanicki

Trudno twierdzić, że rynek urządzeń mobilnych jest porywająco ciekawy: co miesiąc zalewają go dziesiątki bliźniaczo podobnych urządzeń, a w kwestii oprogramowania do czynienia mamy z betonowym duopolem dwóch korporacji. Co jakiś czas jak bumerang wracają rozważania, czy sytuacja ma jeszcze szansę się odmienić, czy technologie mobilne zawojuje nowy gracz. Sprawdzamy, czy szanse na to mają liczne mobilne dystrybucje Linuksa.

 

O dkąd umarła nadzieja na to, że duopol na rynku mobilnych systemów operacyjnych przełamie Windows, w rozwoju tej klasy oprogramowania można dostrzec pewną stagnację. Zarówno iOS, jak i Android mają na całym świecie ogromne bazy użytkowników, którzy sporadycznie migrują z jednego systemu na drugi. Po tym, jak nadchodzącą rewolucję przegapiło BlackBerry, taki stan zagościł również w segmencie biznesowym. Nie oznacza to jednak, że inicjatywy popularyzujące alternatywne mobilne systemy operacyjne w ogóle nie mają miejsca. Wręcz przeciwnie, są liczne, zazwyczaj niszowe oraz w przeważającej części wykorzystujące jądro Linux. Co więcej, systematycznie rozrasta się baza urządzeń, nierzadko autorskich inicjatyw sprzętowych, na których można instalować mobilne dystrybucje Linuksa.

 

> Android i Linux

Zanim jednak przejdziemy do przeglądu i omówienia zarówno dostępnego oprogramowania, warto rozstrzygnąć kwestię pozycji Androida – wszak jest to system oparty na jądrze Linux, a więc może uchodzić za jego dystrybucję. Ponadto do Androida przylgnęła metka oprogramowania opensource’owego, co jest prawdą tylko do pewnego stopnia. Gigantyczna popularność mobilnego systemu operacyjnego rozwijanego przez Google'a, że nękani od lat żartami o roku Linuksa miłośnicy tego systemu w końcu mogli z pełnym przekonaniem stwierdzić, że zdominował on także rynek konsumencki. Skąd zatem w ogóle potrzeba rozwijania kolejnych dystrybucji niejako w opozycji do Androida? Oczywiście wynika ona poniekąd z naturalnego dla systemów linuksowych pluralizmu – po prostu nic nie stoi na przeszkodzie, aby ktokolwiek chętny wykorzystał jądra i zbudował na nim, co tylko chce. Nie jest to jednak jedyny powód.

Równie ważna zdaje się pozycja, jaką w rozwoju Androida zajęło Google. Należy bowiem rozróżnić Androida, jaki trafia preinstalowany na urządzeniach na sklepowe półki, od Android Open Source Project. AOSP to dostępny na licencji Apache 2.0 system operacyjny rozwijany przez społeczność oraz pokaźną grupę współtwórców zatrudnianych przez firmy wykorzystujące go w swoich produktach. Wyjątek stanowią pojedyncze własnościowe komponenty, jak np. biblioteki JS. O ile w przypadku AOSP decydujący głos nadal należy do Google'a, to jednak rozwój systemu przebiega w ramach współpracy wielu niezależnych programistów i organizacji, a finalny owoc prac jest wolny. Rzecz w tym, że Android i AOSP to dwie różne rzeczy, zaś Androida możemy definiować jako AOSP ze znaczącym, najczęściej własnościowym wkładem Google'a. Dość powiedzieć, że Google Play Services oraz sam sklep Google
Play, a zatem elementy, bez których wielu w ogóle nie wyobraża sobie korzystania z Androida, to oprogramowanie zamknięte.

O konsekwencjach tego stanu rzeczy mieliśmy okazję się przekonać, gdy z polecenia wykonawczego Donalda J. Trumpa od dostępu do kluczowych, własnościowych komponentów Androida został odcięty Huawei. W jednym momencie oprogramowanie, które uchodzi za wolne, stało się narzędziem gry politycznej, na czym stracili konsumenci, zwłaszcza biznesowi, np. firmy, które zdecydowały się na zamówienie floty urządzeń właśnie tego producenta. Trudno sobie wyobrazić, aby o dostępie do oprogramowania dystrybuowanego w całości na licencji zatwierdzonej przez Open Source Initiative decydowały takie kwestie, jak to miało w miejsce w przypadku usług Google'a. Jak widać, mobilne systemy operacyjne wykorzystujące jądro Linux są rozwijane nie tylko dlatego, że to po prostu możliwe, ale także z bardziej złożonych powodów. Bywa także, że powstają one w rezultacie decyzji podjętych przez zespoły rozwijające dystrybucje desktopowe – dzięki współczesnym frameworkom stosunkowo łatwo portować desktopowe aplikacje na mniejsze ekrany, zachowując czytelność i pełną funkcjonalność interfejsów. A to sprzyja konwergencji.

 

[...]

 

Dziennikarz, redaktor, bloger. Entuzjasta i popularyzator wolnego oprogramowania. Redaktor prowadzący „IT Professional”.

Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

.

Transmisje online zapewnia: StreamOnline

All rights reserved © 2019 Presscom / Miesięcznik "IT Professional"